17/08/18

Pechowy kolega

Licho nie śpi. Drugi raz w tym roku kolega złapał gumę. Temat tym ciekawszy, że wulkanizacja w kraju jeszcze kuleje. Ale wszystko od początku. Pierwszą gumę złapał w okolicach Radomia. Tradycyjnie był to gwóźdź. Niewielki spadek ciśnienia w oponie pozwolił na objazd okolicy Radomia i znalezienie zakładu wulkanizacyjnego. Obyło się bez zmiany koła na trasie za czym nikt nie przepada. A to z uwagi na brak czasu, a to z uwagi na brak odpowiedniego ubioru.

opona

Na pierwszy rzut oka firma wulkanizacyjna dosyć dobrze prosperowała. Ogromny neon zaprasza na sezonowe wymiany opon i inne usługi związane z oponami. Kolega zachęcony reklamą wjechał do zakładu. Fachowiec potwierdził: jest gwóźdź w tylnej oponie! Kolega jako, że z elektronicznym pieniądzem jest za pan brat a gotówki przy sobie ma zawsze bardzo mało zapytał na wstępie o koszt. Pan z zakładu obejrzał auto i rzucił jakby z wyrzutem, że za mało liczy i w ogóle jest taki tani: 50 zł szefie! Wiadomo – gotówką. Koło zdjęte z samochodu, opona zdjęta z felgi, gwóźdź usunięty, dziurka zaklejona. Wszystko niby byłoby w porządku, gdyby nie koszty malowania felgi jakie później poniósł w związku z uszkodzeniem tej felgi jakie miało miejsce przy zakładaniu opony. Trudno się mówi.

W ostatni weekend w okolicach Lipska przytrafił się kolejny gwóźdź. Może pech może nie, ale sytuacja bardzo podobna. Mały spadek ciśnienia, można szukać pomocy bez wymiany koła. Kolega założył jednak z góry, że będzie tym bardziej ciężko bo jest weekend i większość zakładów wcześniej kończy pracę. Uff, znalazł się. Czynne do 22.00 w soboty. Już jest dobrze. Miłe zaskoczenie tym większe, że można płacić kartą. Fachowiec wziął koło w swoje ręce. Wyjął gwóźdź, w dziurce powstałej od gwoździa umieścił gumowy trzpień, odciął nadmiar materiału i już. Koszt usługi – zaznaczam, że bez zdejmowania opony z felgi – wyniósł 15 zł. Warto wiedzieć!

O mnie

  • Jerzy Pilecki
  • To ja, Jurek z Lipska. Od maleńkości pociągały mnie auta i tak mi zostało.

Pages